Wiecie, że w poniedziałki KATO Blues FACES jest zamknięte… ale kiedy dzwoni Leszek Winder i mówi: „gramy”, nie ma dyskusji. Otwieramy bez sekundy wahania. I dobrze zrobiliśmy — bo ten poniedziałek był absolutnie wyjątkowy.
Za oknem jesienny deszcz, szarość i chłód, a w środku… pełna sala, gorąco, energia od pierwszego dźwięku. To był start tygodnia, o jakim można tylko marzyć — spontaniczny, rodzinny, pełen emocji i muzyki, która niesie Śląsk od dekad.
Wczorajszy SUPER SESSION Śląskiej Grupy Bluesowej oficjalnie otworzył 4‑dniowy maraton „Śląskie Brzmienie – legendy bluesa, jazzu i rocka”. Teraz pałeczkę przejmuje Leśniczówka, gdzie przez kolejne dni zagrają Onus Blues, Krzysztof Głuch Oscillate i Goście oraz Maciej Lipina i Joanna Kaniewska & Around The Blues.
Ale to, co wydarzyło się na Staromiejskiej 13, zostanie z nami na długo.
To nie był zwykły koncert.
To było spotkanie rodzinne.
Skład, za którym tęskniliśmy ogromnie.
A kiedy już weszli na scenę — było jasne, że wydarzy się coś wielkiego.
Na scenie legenda za legendą:
- Leszek Winder — gitara
- Krzysztof Głuch — piano
- Michał Kielak — harmonijki
- Mirek Rzepa — gitara basowa
- Max Ziobro — perkusja
- Agnieszka Łapka — śpiew
Goście specjalni SUPER SESSION:
- Joanna Kaniewska — śpiew
- Adam Gerard Kulisz — śpiew
- Jacek Zając — hammond
Kiedy na jednej scenie spotykają się muzycy, z których każdy jest osobną osobowością, charakterem i mistrzem swojego instrumentu, nie może być zwykłego koncertu. To musi być eksplozja. I właśnie taka była.
Estetyka blues‑rocka doprowadzona do perfekcji — oszczędnie, sugestywnie, z własnym językiem i totalną świadomością tego, co robią. To są wirtuozi, którzy nie muszą niczego udowadniać. Oni dozują emocje, a wczoraj dali nam ich całe mnóstwo.
To było idealne pożegnanie lata i powitanie jesieni w bluesowym rytmie.
To jest właśnie Śląskie Brzmienie — prawdziwe, żywe, pełne serca.
Dziękujemy, że byliście z nami w ten deszczowy poniedziałek.
Dziękujemy muzykom za wieczór, który zostanie w pamięci na długo.















